Równia pod Śnieżką 1

We wtorek rano pojawiło się okienko pogodowe, które zapowiadało nieskazitelne warunki do górskich wycieczek. Zaplanowałem w samotności pokonać ponad siedem kilometrów po najrówniejszych obszarach w pobliżu Śnieżki. Wczesnym rankiem wyszedłem z psem i zerknąłem w kierunku gór. Niebo nad nimi było błękitne, ani jednej chmurki. To niedobrze, takie niebo nie jest fotogeniczne, a w środku dnia w pełnym słońcu będzie trudno upolować ładny kadr. Już w samym Karpaczu niebo zmieniło się radykalnie. Pojawiły się chmury, które nie zasłoniły w całości błękitu nieba i to dawało nadzieję na piękny fotograficzny spektakl. Najpierw jazda wyciągiem, następnie ruszyłem spod górnej stacji wyciągu na Kopie w kierunku Domu Śląskiego, następnie skręciłem w prawo i dalej czerwonym szlakiem doszedłem do skrzyżowania z żółtym. Za kilka minut byłem już w Czechach. Przy Luční boudzie posiliłem się i po krótkim odpoczynku ruszyłem niebieskim szlakiem w kierunku Domu Śląskiego, maszerując m.in. drewnianym szlakiem nad torfowiskami. Przy schronisku znowu odpoczynek oraz powrót do górnej stacji wyciągu. Oczywiście wędrówka nie trwała tak krótko, jak to wygląda po tym opisie. Bardzo często zatrzymywałem się, ustawiałem ekspozycję, przykładałem wizjer do oka, kadrowałem i naciskałem spust migawki. Prezentację zdjęć z tej wyprawy podzieliłem na dwie części. W pierwszej pokażę zdjęcia ze szlaków, na których nie będzie Śnieżki. Druga część to kadry, na których pojawi się Królowa Karkonoszy z różnych perspektyw. Wszystkie fotografie wykonałem aparatem z niewymiennym obiektywem – Fujifilm GFX 100RF.

Dodaj komentarz