Drugi odcinek będący niejako sprawozdaniem fotograficznym z wędrówki po dachu Karkonoszy, będzie wielkim ukłonem w kierunku Królowej – Śnieżki. Jest to najwyższy szczyt Sudetów, liczący 1603 mnpm. Jest to turystyczny fenomen, przyciągający tłumy piechurów od tych prawdziwych górskich wędrowców do kompletnych debiutantów, pokonujących szlaki w klapkach japonkach. Sznur ludzkich postaci wspinających się po zakosach to bardzo typowy widok w Karkonoszach. I tak też było i tym razem. Jednak gdy odbiłem w kierunku zachodnim czerwonym szlakiem, zrobiło się nieco spokojniej, chociaż od schroniska Strzecha Akademicka szła spora grupa turystów, oczywiście kierując się na Śnieżkę. Mam dość dziwny stosunek do tej góry. Stojąc przy Domu Śląskim, patrząc w jej kierunku mam dołujące wrażenie. Śnieżka jest przytłaczająca, kolorystycznie szara, ponura i nieodgadniona. A jednak w tej dziwnej naturze piękna, wyjątkowa i budząca respekt. Jak wiadomo, aura w okolicach szczytu potrafi płatać figle i być nieprzewidująca. Za to wszystko ją cenię, podziwiam i zawsze tęsknię, kiedy mnie nie ma w jej pobliżu. Poniżej fotografie, na których pojawia się Królowa.















Rzeczywiście, Śnieżka wygląda majestatycznie, a panoramiczne kadrowanie jeszcze to podkreśla. Piękne kompozycje z kosodrzewiną, aż chce się tam znów pojechać…
PolubieniePolubienie