I znowu wysoko…

Wracam do kolejnego dnia w górach. Tym razem to miała być znowu samotna wyprawa. Przed kasą do wyciągu Zbyszek byłem tuż przed dziewiątą, ale i tak musiałem swoje odstać. Jazda wyciągiem na Kopę sprawia mi coraz mniej mentalnego problemu. Zawsze podczas "lotu" mam w głowie to, co będzie się działo zaraz po "wylądowaniu". Pogoda była …