Na urodziny w prezencie od Siostrzeńca, miłośnika i znawcy perfum, dostałem voucher na przedziwny event. Miało to być indywidualne spotkanie w perfumerii w Sopocie w celu skomponowania własnego zapachu. Perfumeria to Sopocki Styl Laboratorium Zapachu, ulica Monte Cassino 46.

Adres ten warto zapamiętać, ponieważ oprócz warsztatów perfumeryjnych można tam nabyć naprawdę wybitne zapachy. Umówiłem się w końcu na 30 kwietnia, na godzinę 14:00. Drogę z Torunia do Sopotu postanowiłem pokonać tym razem pociągiem. Jako że jestem kolejarzem w spoczynku uznałem, że wybór ten tylko uatrakcyjni moją wycieczkę. Podróż miała się zacząć na stacji Toruń Wschodni, przesiadka była przewidziana na stacji Iława. Drogę w tamtą stronę zaplanowałem pociągami Intercity, powrót z Sopotu do Iławy – Pendolino, z Iławy znowu Intercity. Droga od Torunia wiodła przez bliskie mi stacje, w tym Jabłonowo Pomorskie, na której kiedyś byłem zawiadowcą. Trzeba przyznać, że komfort jazdy jest na dobrym poziomie, lecz budynki i budowle kolejowe w większości wyglądają na porzucone, bądź zaniedbane. Taki też opłakany stan ma moja ukochana stacja w Jabłonowie Pomorskim. W Iławie oczekiwanie na kolejny pociąg w kierunku Gdańska wydłużyło się o 30 minut (czyli na kolei bez zmian). Spędziłem czas na krótkim zwiedzaniu tego pięknego, jeziornego miasta, które pamiętam z wycieczek z dziećmi w latach 80-tych.



Na stacji Sopot wysiadłem o godz 13:00. Przed spotkaniem w perfumerii szybka sesja zdjęciowa na ulicach tego kurortu i sałatka grecka w restauracji przy deptaku, a potem nastąpiła godzinna uczta, której efektem jest niepowtarzalny w skali światowej zapach, skomponowany przeze mnie przy pomocy bardzo miłej pani. Nadałem mu imię Jaculek, a można go opisać w następujący sposób – Nuty Głowy: Bergamotka, Cyprys, Nuty Serca: Porzeczka, Irys, Neroli, Nuty Bazy: Skóra, Paczula, Olibanum. Oczywiście to nie są wszystkie składniki. Ich wykaz wraz z precyzyjnym opisem proporcji jest zachowany w perfumerii i mogę w każdej chwili odnowić ten zapach w następnych fiolkach. Naprawdę niesamowite wrażenia i wielkie podziękowania dla Darczyńców. Po wyjściu z perfumerii kawka w Wedlu i obowiązkowy spacer na brzeg Zatoki Gdańskiej. A tam kolejne fotografie, które wykonałem GFX 100 RF. Kontynuuję pomysł na zdjęcia panoramiczne 65 x 24. Pliki zapisuję na dwóch kartach. Na jednej pliki RAW, na drugiej przycięte i ograniczone do czerni i bieli. To ułatwia mi wybór końcowego efektu po edycji w Lightroomie.

Powrót do domu rozpocząłem o godzinie 16:39 na stacji Sopot, wsiadając do wagonu numer 11 pierwszej klasy. Miejsce zarezerwowane nosiło numer 72. Wstyd przyznać, ale jako nieczynny kolejarz od dłuższego czasu przemieszczam się tylko samochodem. Bardzo rzadko korzystam z kolei. Pendolino nie jechałem nigdy. To był pierwszy raz. Wsiadłem zatem do wagonu znalazłem moje miejsce, a tu niespodzianka.

Nie jestem w stanie zrozumieć, jak to możliwe, że w pociągu klasy premium, bardzo drogim, coś takiego może mieć miejsce. Oczywiście, przypadki losowe się zdarzają, ale uważam, że na tej kartce, leżącej na siedzeniu powinna być informacja o zamiennym numerze miejscówki wraz z przeprosinami. Nie jestem dumny z moich młodszych kolegów po fachu. Oczywiście natychmiast przywołałem obsługę pociągu i dostałem alternatywne miejsce. Trzeba przyznać, że byli zawstydzeni, mili i chętni do pomocy. I tak zaczął się mój pierwszy raz z Pendolino… Pozostała część podróży tym wyjątkowym składem przebiegła już bez zakłóceń. Muszę przyznać, że nowoczesne zawieszenie pudła wagonu na wózkach jezdnych i wygłuszenie wnętrza pojazdu daje naprawdę oczekiwany komfort. Po kolejnej przesiadce w Iławie przed godziną dwudziestą dotarłem do celu. Per saldo – wyjątkowa przygoda. Wspaniały powrót do mojej ukochanej kolei, wycieczka do ukochanego Trójmiasta i spotkanie z wybitną Czarodziejką Zapachów. Jaculek stoi na regale w garderobie i rozpoczął proces maceracji.

Poniżej kolka fotografii z Sopotu.





















