Zdjęcie: prawda, czy fałsz?

Od pewnego czasu oglądam na YouTube kanał fotografa Pawła Horążego. Kanał nazywa się Fotografia jest fajna. Muszę przyznać, że obserwuję wielu miłośników fotografii, którzy na swoim kanale opowiadają o magii mojego hobby. Większość z tych kanałów to zwyczajne okna marketingowe polskich dystrybutorów sprzętów foto-wideo, przez które wyzierają równie zwyczajni influencerzy, jedni mający pojęcie o fotografii, inni – tylko o reklamowanym sprzęcie. Oczywiście są również w tym gronie i ciekawe osoby, o których, poza Panem Pawłem, jeszcze zapewne kiedyś wspomnę. Jeśli jestem jeszcze przy temacie Internetowym: zauważyłem coś ciekawego. Na polskich forach fotograficznych bardzo często dyskusje na temat fotografii kończą się zwykłą pyskówką, fora zagraniczne to w większości uprzejma wymiana doświadczeń, spostrzeżeń, porad i propozycja wsparcia i dorady. Nie wiem dlaczego tak jest? Wracając do Pana Pawła Horążego (tak, przez samo „h”). Bardzo polecam Jego filmiki. Powiem szczerze, że jak pierwszy raz Go oglądałem, to wydał mi się dziwny. Sporo fotograficznych vlogerów to tacy nadęci, spięci goście, a Pan Paweł – pełny luzik. Trochę musiałem przywyknąć do tego stylu, ale teraz nie wyobrażam sobie YouTube bez tego Gościa. Ogromna wiedza, doświadczenie, przystępny sposób podawania trudnych zagadnień i ten luz… Oczywiście, ogromna część Jego opowieści dotyczy sprzętu fotograficznego. Ale ten Facet te epatuje nachalną reklamą, On obiektywnie opowiada o wszystkich systemach, o szerokiej gamie obiektywów, namawia do kupna używanych aparatów, a miał w ręce chyba wszystkie, które pojawiły się na polskim rynku. Naprawdę polecam Pana Pawła, zaglądajcie na jego kanał.

Ostatnio oglądnąłem film Pawła Horążego na temat prawdy i fałszu w fotografii. Streszczając można stwierdzić, że fotografia dokumentalna, reportażowa muszą przedstawiać prawdę, czyli to, co fotograf spotkał na swojej drodze i zarejestrował na matrycy. Fotografia krajobrazowa, pejzażowa, czy jakakolwiek inna, mogą być poddane daleko idącej obróbce, zgodnie z wizją fotografa. Gotowy produkt mieści się gdzieś pomiędzy zdjęciem a grafiką. I właśnie w tym miejscu odnoszę się do moich ostatnich zdjęć, wykonanych w Sopocie. Jedno z nich zamieściłem już w którymś z poprzednich wpisów. Wykonałem je podczas krótkiego spaceru nad Zatokę Gdańską. Wszedłem na plażę i zauważyłem trzy białe ławeczki. Wszystkie zajęte przez trzy pary osób. Pomyślałem, że to może być dobry kadr. Jak się jednak okazało dla mojej wizji tego zdjęcia prawa strona kadru była zbyt mocno rozproszona postaciami spacerowiczów i elementami infrastruktury plażowej. Nie było w tym kadrze spójności, symetryczności, równowagi i możliwości stworzenia właściwego klimatu. Wtedy zadzwonił mój telefon. Zanim skończyłem rozmowę lewa ławka opustoszała. Pal licho, pomyślałem, jeszcze da się coś z tym zrobić, ale prawa strona kadru w dalszym ciągu zakłócała porządek. Jednak nacisnąłem spust migawki. I cóż, w domu przed komputerem nie dość, że przekonwertowałem zdjęcie do czerni i bieli, to dzięki magicznym zabiegom Lightrooma uzyskałem upragnioną równowagę. Szczególną rolę w tym kadrze odgrywa, moim zdaniem, niewyraźna postać tuż przed linią brzegową po prawej stronie kadru. Nareszcie tu zagrało. Miałem to… I tu pytanie o prawdę na fotografii. Końcowy produkt mojej wizji nie jest prawdziwym obrazem zastanym na plaży w Sopocie, ale sprawił mi wiele radości i jestem z jego końcowego efektu bardzo zadowolony. Poniżej dołączam zdjęcie oryginalne (wywołane w Lightroomie) i jego wersję fałszywą(?). Jakiś komentarz…?

Zdjęcie wykonane aparatem GFX100RF w proporcji, która totalnie rozkręciła moje fotograficzne emocje: 65 x 24.

2 odpowiedzi na “Zdjęcie: prawda, czy fałsz?”

  1. No i pięknie wyszło 🙂

    Ingerencja była bardzo duża, ale przecież zdjęcie to tylko surowiec, z którego musimy wydobyć to, co chcemy pokazać widzom. Efekt końcowy jest świetny i nie jest ważne jakim sposobem został osiągnięty. Ważne, żeby zachować wyczucie prawdopodobieństwa i nie przesadzić. Chociaż czasem można przesadzić, wyeksponować tę przesadę i uczynić z niej atut. Pan Paweł Horąży, którego też oglądam pokazywał kiedyś najdroższe zdjęcie świata, które przedstawia brzeg rzeki (Łaby albo Renu, nie pamiętam), z którego wyretuszowano wszystkie ślady ludzkiej ingerencji. Została tylko łąka i woda. Mnie to akurat nie zachwyciło, ale ktoś za to zapłacił jakieś setki tysięcy euro.

    Co do pana Pawła, to zgadzam się, że jest konkretny i bezpretensjonalny. Czasem nie zgadzam się z nim w drobnych opiniach, ale doceniam ogromne doświadczenie i wiedzę, którą się dzieli. Ważne jest to, że nie reprezentuje żadnego producenta ani hurtowni, a większość autorów przechodzi pod skrzydła Fotoformy albo Notopstryk. Anglicy, Amerykanie i Kanadyjczycy, których oglądam są najczęściej sponsorowani przez Squarespace.

    Jeśli chcemy pokazywać piękno natury, to musimy je widzowi wskazać. Nasze patrzenie na naturę jest czym innym niż patrzenie na płaski obraz. Nie raz niedoświadczeni amatorzy widzą coś pięknego, robią zdjęcie i okazuje się ono banalne i nieciekawe. Dlaczego? Bo widzieli to w określonym kontekście, który nie znalazł się na finalnym obrazie. W przypadku Twojej fotografii, domyślam się, że widziałeś piękno morza i spokój plaży, rytm trzech ławeczek, odpoczywających ludzi… Twój umysł mógł zignorować ten bałagan po prawej stronie, ale fotografia działa inaczej, bezlitośnie utrwala wszystko, co znajdzie się w kadrze. Dlatego konieczna była ingerencja, żeby ponownie wydobyć to, co chciałeś pokazać. I udało się znakomicie.

    Gratuluję!

    Polubienie

    1. Ale super komentarz! Najpierw dziękuję za miłe słowa na temat moich „manipulacji” przy zdjęciu. Cieszę się, że Paweł Horąży też gości na Twoim ekranie.
      Oczywiście też nie zawszę zgadzam się z Jego poglądami, nie można jednak Jemu odebrać tego, że jest pasjonatem i znawcą fotografii, a do tego prowadzi swoje kanały w sposób prosty i bez nadęcia. Pozdrawiam JS

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz