Taka mała analiza…

Przeanalizowałem ostatni raport WordPressa na temat mojego bloga. Nie wygląda to najlepiej (delikatnie pisząc), ale nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Piszę, bo lubię. I dopóki będę lubił, to blog będzie aktywny. Natomiast nie będę dalej umieszczał wpisów o spotkaniach PROGawędkowych, które nie spotkały się z zainteresowaniem moich Gości. Tak, czy inaczej, jeśli ktoś interesuje się rockiem progresywnym, zapraszam na ten kanał na YouTube – link znajduje się w menu głównym.

Dziś kolejny odcinek z moich wypraw do Cieplic, gdzie z wielką ochotą korzystamy z naszego nowego domowego gniazda. W planie było dużo wycieczek, a skończyło się na ostrożnym zwiedzaniu okolicznych pałaców. Wszystko przez paskudny wirus przeziębieniowy. Na szczęście we wtorek miałem jeszcze tyle sił, aby wspólnie z moją hovawartką ruszyć w góry. Zawsze marzyłem, aby z moim psem przejść trasę do Samotni. Wczesnym rankiem zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do Karpacza. Najpierw zielonym szlakiem do Polany, potem niebieskim do Samotni i Strzechy Akademickiej, w końcu żółtym w dół do Karpacza. Dziewięć kilometrów dało się trochę we znaki. Natomiast mój pies jest typową „górską kozicą”. Po powrocie do domu Vera legła w swoim kąciku i ślad po niej zaginął do wieczora.

Poniżej kilka fotografii z tej wspaniałej wyprawy.

3 odpowiedzi na “Taka mała analiza…”

  1. Blog to przede wszystkim przestrzeń dla autora i jeśli daje Ci satysfakcję, to już samo w sobie jest wartością, niezależnie od statystyk. Fajnie też, że dzielisz się osobistymi doświadczeniami z wędrówek – takie opisy mają w sobie autentyczność, której brakuje wielu tekstom w sieci. Trasa, którą zrobiłeś z Verą, to klasyka Karkonoszy i świetnie oddajesz atmosferę tej wędrówki. Czasem to właśnie takie relacje – zwykłe, a jednocześnie bardzo osobiste – zostają w pamięci bardziej niż najbardziej popularne wpisy.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Artur Waszkielewicz Anuluj pisanie odpowiedzi