Koniec stycznia

A ja cały czas bez weny twórczej. Aparaty stoją na półce, zarastają kurzem. Świat za oknem szaro – bury, deszczowy, wietrzny, psa trudno wyrzucić na dwór. Może to nie jest usprawiedliwienie, ponieważ fotografować można o każdej porze roku. Przecież zdjęcia czarno białe są piękne. Świat właściwie jest teraz czarno biały, chociaż nie… Zrobiło się ciepło i śnieg zginął, pojawiły się jakieś kolory, które pozbawione są ostrości, głębii, którą zapewniają promienie słoneczne, a ich ciągle brak. Usprawiedliwieniem jest też natłok spraw zawodowych. Tęsknię za wiosną, jej zapachem, śpiewem ptaków, pachnącą ziemią, która budzi się ze snu. Jeszcze luty i będzie coraz lepiej.

Pojedyncze próby fotografowania wykonałem Leicą M11 z podłączonym, świeżo nabytym, Voigtlanderem APO 50mm f2.0. Jest to, jak donoszą specjaliści, jeden z najostrzejszych obiektywów systemu M. Niestety moje fotografie nie grzeszą ostrością. Nie zakładam, że szkło jest niewłaściwie skalibrowane. Problem pewnie leży we mnie i moich umiejętnościach. Fotografowanie aparatem dalmierzowym wymaga długich i mozolnych ćwiczeń. Wiem, że po osiągnięciu wprawy aparat staje się nieodzownym towarzyszem fotograficznych wypraw. Trzeba tylko cierpliwości. Wiosna, to będzie dobry czas na zaprzyjaźnienie się z M11.

Załączam dwa zdjęcia zrobione powyższym zestawem, ze styczniowego wypadu nad zimową Drwęcę (mam ją na wyciągnięcie ręki). Były nawet promienie słoneczne.

Jedna odpowiedź na “”

Dodaj odpowiedź do iltanalivingetc Anuluj pisanie odpowiedzi