Ostatnia część z serii wpisów, dotyczących rejsu Kanałem Elbląskim, który nazywany jest, w zależności od miejsca zamieszkania, Kanałem Elbląsko – Ostródzkim lub Kanałem Ostródzko – Elbląskim. Jak kanał, to wiadomo woda. Jak woda, to wiadomo ptaki. Koniec sierpnia, to nie jest najlepszy czas na wyprawy ptasie, ale wypływając z Ostródy miałem nadzieję, że jakiś ornitologiczny kadr padnie moim łupem. Na prawdziwą gratkę trzeba było jednak uzbroić się w cierpliwość. Wprawdzie tu i ówdzie pojawiały się czaple białe i siwe, ale dopiero po jedenastu godzinach rejsu, na jeziorze Druzno zrobiło się naprawdę ptasio. Oczywiście czaple białe były aktorkami pierwszego planu.





Dość swojski był również widok koczujących kaczek.

Jednak największa niespodzianka pojawiła się tuż przed końcem rejsu. Jak to skwitował nasz Przewodnik: kto jest cierpliwy, ten może liczyć na nagrodę. Jakimś cudem zauważyłem na jeziorze nietypową sylwetkę ptaka. Okazało się, że to Bielik. Udało się strzelić kilka kadrów, z których dwa z dumą dołączam do wpisu. Chcę tylko przypomnieć, że wszystkie fotografie ptaków wykonałem obśmiewanym za autofocus aparatem Fujifilm GFX 100 SII.



