Nareszcie wypad do (smutnego) lasu

Z duszą na ramieniu, gdyż nasza sunia jeszcze jest w okresie krwawienia, wyruszyliśmy na spacer naszymi ulubionymi, leśnymi traktami. Wiadomo, że bez aparatu się nie obędzie. Dziś padło na Leica Q2. Aparat ten jest godzien odrębnego wpisu, który na pewno się pojawi, ale dziś tylko drobna dygresja. Spojrzałem na jego bryłę i po raz pierwszy doszedłem do takiego otóż wniosku, że do tego drobnego body przymocowano na stałe mocno odstający obiektyw. Wygląda to inaczej niż w przypadku X-100VI, czy GFX 100RF albo Sony RX1-1RIII. I tak sobie pomyślałem, że to właśnie jest wspaniałe, bo inżynierowie z Wetzlar dołączyli do Q2 absolutny hit – Summilux 28 mm f/1.7, który poprzez swoją jasność i budowę musi być masywny. Oddzielny zakup dziś takiego obiektywu byłby więcej wart niż cały zestaw pod nazwą Q2. Ale do rzeczy. Nie miało być o technikaliach, wszak wpis wpadł do kategorii „foto na gorąco”. Co mnie zatem przyciągnęło uwagę podczas spaceru i co spowodowało, że w blogu pojawił się wpis dzień po poprzednim wpisie. Ano, celowa degradacja naszego środowiska naturalnego. Znowu byłem świadkiem kolejnej wycinki, kolejnych hektarów naszego lasu. Bandytyzm w biały dzień! Coś, z czym obiecano walczyć po 2024 roku, nadal ma się bardzo dobrze. Masowa wycinka drzew w naszych lasach trwa nadal a może wręcz ze zdwojoną siłą. Tak, tak, wiem, co leśnicy powiedzą… Przecież chodzę na spacery po „lesie przemysłowym”, który skazany jest na planowe wycinki. Pytam zatem: czy łosie żyjące w moim lesie są też „przemysłowe”, a możne sarny i jelenie są „przemysłowe”, może dziki, zające, może kruki fruwające nad kikutami drzew w poszukiwaniu swojej przystani są „przemysłowe”? Czas skończyć z tymi kłamstwami. Obietnice nowych posadzeń drzewostanu to też hipokryzja. Jak to widzę, to krwawi moje serce i cierpię z niemocy… Na jednym z moich ulubionych szlaków rośnie leciwa sosna, którą nazywam „Kuzynką”. Zawsze, gdy obok niej przechodzę dotykam ją obejmując rozpostartymi rękoma. Czuję wtedy niezwykły spokój, radość przebywania z naturą, lubię jej szorstkość i wielkość, dającą poczucie bezpieczeństwa. Nie umiem sobie wyobrazić chwili, gdy spalinowa piła dosięgnie jej żyjących tkanek…

2 odpowiedzi na “Nareszcie wypad do (smutnego) lasu”

  1. Ja też jestem zwolennikiem żywego lasu, dzikiej przyrody, czystego powietrza, itd., itd…

    Jednak ludzie lubią książki, albumy fotograficzne, papierowe ręczniki, solidne meble, przesyłkę dostarczoną na ekologicznej palecie, jednorazowe opakowania nadające się do recyklingu oraz wiele, wiele innych rzeczy na bazie drewna. To wszytko było lasem. Szumiało, pachniało, dawało schronienie sarnom, chrząszczom i ptakom.

    Zatem wytniemy kolejne drzewa u nas albo u sąsiada, albo za oceanem – w znikającej Amazonii. Bandytami jesteśmy my sami – konsumenci.

    A takie zdjęcia jak Twoje, powinny być pokazywane jak najczęściej. Może wpłyną choć na jedną osobę, która zastanowi trochę się przed wyrzuceniem na śmietnik prawie nowych mebli tylko dlatego, że ich kolor już nie jest dziś modny.

    Następnym razem pogłaszcz w moim imieniu „Kuzynkę”. Pozdrawiam!

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Jacek Stochmal Photography Anuluj pisanie odpowiedzi