Po trzech latach przerwy mogłem znowu wziąć do ręki zmaterializowany efekt swojej twórczości. Tym razem to foto-książka.
Przyznaję, że wydrukowane fotografie mają większą magię, a czarno-białe jeszcze bardziej… Miłe uczucie…
To wyjątkowe, bo składające się z jednego egzemplarza, wydawnictwo nazwałem „Dłonie”. Jest to tzw. pokazowy egzemplarz i raczej wątpię, że może się rozprzestrzenić dalej niż poza mój dom.
Zdjęcie wykonałem iPhonem 13Pro.

