Leica cz. 2

Pierwotnie planowałem napisać jeden post na temat aparatu Leica M11, ale myśli moje pofrunęły w kierunku imponującej historii samej marki Leica i dlatego powstaje cykl postów, poświęcony tej tematyce. W pierwszym poście doszedłem do czau, kiedy to pojawił się pierwszy aparat małoobrazkowy Ur-Leica. Większość doradców ówczesnego szefa fabryki Ernsta Leitza II odradzało inwestowanie w aparat małoobrazkowy, wróżąc temu projektowi niepowodzenie. Jednak jak przystało na rasowego menadżera, gotowego do ryzyka, Leitz II podjął decyzję o rozpoczęciu masowej produkcji aparatu i pod koniec 1924 roku fabrykę opuściły pierwsze egzemplarze aparatu Leica I. Aparat ten ustanowił światowy standard użytkowych, przenośnych aparatów fotograficznych. W latach 1925 do 1930 firma wyprodukowała ca 57 tys. egzemplarzy.

Słowo Leica pojawia się zatem po raz pierwszy już w przypadku wyprodukowanie serii „0” UrLeica. Leica do połączenie trzech pierwszych liter od nazwiska Leitz, natomiast ca to dwie litery rozpoczynające słowo camera. Jakie to proste! Proste i genialne do dziś kultowe! Chciałbym podreślić, że jeszcze w tych czasach firma nie nazywała się jak dziś, tylko nadal Leitz. Zmiana nastąpiła dopiero w 1986 roku. Sukcesem firmy było między innymi to, że pracowali tam prawdziwi geniusze inżynierii, optyki, mechaniki, itd. Można wymienić chociaż kilku z nich. Oprócz Oskara Barnacka byli to: projektant optyki Max Berek, dr Mandlera, obecnie zaś szef działu optycznego Peter Karne. Wyjątkowy sukces i umiejętność rekrutacji wybitnych specjalistów był wynikiem wizjonerskich poglądów i odważnego prowadzenia biznesu przez rodzinę Weltzar. Lecz nie było tak zawsze. W latach 70 XX wieku japońskie aparaty wyparły z rynku konkurencję, a wśród nich naszego bohatera – Leicę. Wnukowie założyciela firmy Leitz nie potrafili sprostać wyzwaniom wolnego rynku i w latach 80 sprzedali większość udziałów. Firma podupadała coraz bardziej i w roku 2025 Leica Camera AG była bliska zakończenia swojej działalności.

Ten post chciałbym zakończyć powrotem do przeszłości, do roku 1932, kiedy to w sprzedaży pojawiła się Leica II, pierwszy aparat z wbudowanym dalmierzem.

Następcą jego był model III, który ukazał się w roku 1935. Nie była to jakaś rewolucyjna odmiana w stosunku do II, jednak model Leica III różnił się od poprzedników głównie migawką. Najszybszy czas to w nowym modelu było 1/1000sek. Był to ogromny wyczyn technologiczny, jak na ówczesne czasy.

I na koniec tego posta wspomnę tylko, nie wgłębiając się w szczegóły, że jeszcze przed II wojną światową Leitz uruchomił fabrykę w Kanadzie, jako przejaw mądrej dywersyfikacji ryzyka wynikającego z niepewnych, wojennych czasów. Natomiast w czasie II wojny światowej Ernst Leitz II dał się poznać jako przeciwnik wojny, aktywnie przeciwstawiając się nazistowskiemu reżimowi poprzez ratowanie Żydów i osób prześladowanych.

Dodaj komentarz